Wracając z wakacji postanowili pozbyć się psa na parkingu. 7 miesięcy pies czekał na pomoc.

Oceń:
17.09.2015 FunZoo.pl Kochamy Psy, Koty i wszystkie inne zwierzęta

Właściciele tego psa wracając z wakacji postanowili się go pozbyć. Pies jednego dnia stał się dla nich ciężarem. Aaron został wyrzucony na parkingu.

Wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy, że zwierzęta również mają uczucia i wzięcie psa wiąże się z dużą odpowiedzialnością. Dziś chcemy wam opowiedzieć wzruszającą historię bezdomnego i chorego Aarona.

Jest to smutna historia ze szczęśliwym zakończeniem. Właściciele tego psa wracając z wakacji postanowili się go pozbyć. Pies jednego dnia stał się dla nich ciężarem. Aaron został wyrzucony na parkingu. Wyglądało to klasycznie. Otworzyły się drzwi, wyrzucono psa a samochód w pośpiechu odjechał.

Pies szwędał się po ulicy przez 7 miesięcy. W tym czasie Aaron pochorował się. Był brudny i pełny pasożytów. Na jego szczęście zauważyli go dobrzy ludzie, którzy zaczęli go dokarmiać i przynosić mu wodę. Zresztą to oni zaalarmowali organizację Hope for Paws o tym biedaku.

Kiedy na miejsce przybyli wolontariusze pies spanikował i schował się pod stojącym samochodem. Był przerażony i ewidentnie bał się ludzi. To świadczyło, że był źle traktowany i prawdopodobnie bity. Dzięki doświadczeniu i cierpliwości ratowników udało się psa złapać. Wkrótce okazało się, że pies jest przyjazny, uwielbia się przytulać i siadać na kolanach. Teraz czeka na lepszy dom.

Zobacz jak ratowano wyrzuconego psa Aarona

dodaj komentarz

zaloguj się, aby dodawać komentarze pod własnym nickiem.

komentarze

Najwyżej ocenione

  • więcej
    Jak w 60 dni pozyskać 500 leadów
    więcej
  • więcej
    Jak nauczyć szczeniaka HUSKY WYĆ?...
    więcej
  • więcej
    Tego wilkora porzucono w schronis...
    więcej
  • więcej
    Właściciel zapytał szczeniaki owc...
    więcej
  • więcej
    Kiedy znaleźli tego psa miał odci...
    więcej

Ciaaaasteczkaaaaa!

FunZoo.pl używa ciasteczek,
które są ulubionym przysmakiem każdego zwierzaka.
Dowiedz się więcej.

x